rozlewając szczęście wokół siebie.
piątek, 11.maja.2012, 09:32Jestem teraz tutaj i jest mi tak dobrze, jak nigdy wcześniej... Zasypiam, wtulona w ramiona mojego mężczyzny, budzę go pocałunkami. Chodzę z nim na spacery, całuję się w deszczu i skaczę po kałużach. Rozmawiamy o snach, i życiu, i o Nas. O tym, jak pięknie kiedyś będziemy żyć - razem, nie osobno. Wczoraj, na piętnastym piętrze, pocałował mnie najnamiętniej. Lubię przytulać się do Niego w windzie, chociaż lustro na Nas patrzy. Miałam łzy w oczach, myślę, że ich nie zauważył, ale były to najprawdziwsze łzy szczęścia. Splotłam życiorysy - Jego i mój, od dziesięciu miesięcy są jednością. Najpiękniejszy czas, najcudowniejsze chwile, wszystko jest takie idealne. Patrzę na zegarek i piję herbatę, czekając, aż wróci. I wiem, że będzie, już zawsze. Nie zniknie, bo prawdziwe uczucie nie umiera. NIGDY.
Niech nikt nie próbuje odebrać mi wiary i nadziei, bo obiecuję, że pogryzę, nie zważając na jego ból.
Chyba nie widziałeś mnie jeszcze tak uśmiechniętej, jak teraz, hm?

Niech nikt nie próbuje odebrać mi wiary i nadziei, bo obiecuję, że pogryzę, nie zważając na jego ból.
Chyba nie widziałeś mnie jeszcze tak uśmiechniętej, jak teraz, hm?
najgorsza. ta zła.
Nastrój:
o matko, najpiękniej na świecie.
Kategoria: brak kategorii
Komentarze (4), Dodaj
niedziela, 6.maja.2012, 18:12
Wróciłam na chwilę po to, by znów wyjechać.
Jutro o 15.35 mam samolot.
Opowiem Wam wszystko, jak znajdę czas, obiecuję.
Tymczasem wracam do pakowania.
Jutro o 15.35 mam samolot.
Opowiem Wam wszystko, jak znajdę czas, obiecuję.
Tymczasem wracam do pakowania.
najgorsza. ta zła.
Nastrój:
szczęście.
Kategoria: brak kategorii
poniedziałek, 30.kwietnia.2012, 14:11
Przyślę Wam całusa z Paryskiej, brukowanej uliczki.
I mrugnę okiem ze szczytu Wieży Eiffla.
Do zobaczenia w przyszłym życiu.
najgorsza. ta zła.
Nastrój:
Francja - elegancja.
Kategoria: brak kategorii
Dzisiaj ktoś, z kim kiedyś byłam, powiedział mi, że nadal trzyma moje zdjęcie w portfelu.
Na pytanie, dlaczego go nie spalił, odpowiedział, że byłoby mu szkoda...
-,-'
najgorsza. ta zła.
Nastrój:
...
Kategoria: brak kategorii
niebo aż pęka z nadmiaru piękna.
piątek, 20.kwietnia.2012, 22:13Śniłam dzisiaj piękny sen. Byliśmy tam razem... Miałam na sobie lekką, zwiewną sukienkę i rozpuszczone włosy. było ciepło i wiał delikatny wiatr. Pamiętam, że biegaliśmy boso po trawie, goniliśmy się... Uśmiechnięci i szczęśliwi jak zawsze, kiedy jesteśmy razem. Uciekałam Ci, w końcu udało Ci się mnie złapać. Przyciągnąłeś mnie stanowczo do siebie, odgarnąłeś kosmyk włosów z oka, spojrzałeś na mnie rozkochanym wzrokiem i powiedziałeś, że już zawsze chcesz ze mną być. Zacząłeś całować moją twarz, kawałek po kawałku, nie omijając ani jednego fragmentu skóry. Objęłam Cię czule, ale zdecydowanie. Później zaczęło się nowe ujęcie. Leżeliśmy w jakimś dużym pokoju, na dużym łóżku, ze srebrną, satynową pościelą, byliśmy nadzy. Ty spałeś, a ja siedziałam obok, uśmiechnięta od ucha do ucha i piłam kawę. Przez niedomknięte okno wpadały promienie słońca i urocze cienie padały na Twoją twarz. Zaczęłam wodzić opuszkami palców po Twoich ustach i linii szczęki, po brwiach i kościach policzkowych. Powoli zacząłeś się budzić, otworzyłeś na chwilę oczy... Wyciągnąłeś do mnie ramiona i przytuliłeś mnie do siebie najmocniej, jak potrafiłeś. Powiedziałeś, że miło mnie widzieć i że na żywo jestem jeszcze piękniejsza, niż w Twoich snach. I wtedy zadzwonił budzik...
Doszłam dziś do wniosku, że jestem naprawdę szczęśliwą i spełnioną kobietą. Mam wspaniałego faceta, który mnie kocha i którego ja kocham nad życie, jest mi z nim najlepiej na świecie. Do tego jestem zdrowa, nic mi nie doskwiera. Mam fajnych rodziców, którzy czasami mają swoje humory, ale generalnie da się zawsze z nimi dogadać. Jestem całkiem inteligentna i do tego dość ładna, poza tym wiem, czego chcę w życiu. nie boję się krytyki..
Nie jesteś nawet świadomy, ile dajesz mi siły i radości. Będę Ci za to dziękować do końca życia.
Kocham Cię, wiesz?
Doszłam dziś do wniosku, że jestem naprawdę szczęśliwą i spełnioną kobietą. Mam wspaniałego faceta, który mnie kocha i którego ja kocham nad życie, jest mi z nim najlepiej na świecie. Do tego jestem zdrowa, nic mi nie doskwiera. Mam fajnych rodziców, którzy czasami mają swoje humory, ale generalnie da się zawsze z nimi dogadać. Jestem całkiem inteligentna i do tego dość ładna, poza tym wiem, czego chcę w życiu. nie boję się krytyki..
Nie jesteś nawet świadomy, ile dajesz mi siły i radości. Będę Ci za to dziękować do końca życia.
Kocham Cię, wiesz?
najgorsza. ta zła.
Nastrój:
wszhstko idealnie.
Kategoria: brak kategorii
Nie potrafię powiedzieć, czego brakuje mi najbardziej. Półsnu, w którym przytulałam się do Ciebie, a Ty nieświadomie wyciągałeś do mnie ręce i przyciagałeś do siebie... Herbaty o poranku, którą de facto piłam sama, patrząc na Twoje senne oblicze. Całusa na pożegnanie. Odliczania minut do końca zajęć ze świadomością, że czekasz przed budynkiem szkoły. Wspólnych spacerów, które nigdy nie były zwykłe. Spania w środku dnia. Spokojnych wieczorów, spędzanych w ciepłej i czułej atmosferze. I zasypiania. Dotykałam Twojego ciała każdym centymetrem kwadratowym. Byłeś blisko, bliziutko. Nie było mi zimno. Teraz cały czas się trzęsę.
Chodź tu, wracaj. Proszę...
Chodź tu, wracaj. Proszę...
najgorsza. ta zła.
Nastrój:
zatęskniając się na śmierć.
Kategoria: brak kategorii
wtorek, 17.kwietnia.2012, 14:44
Chcę tylko Ciebie. Od wczoraj, na zawsze.
najgorsza. ta zła.
Nastrój:
absolutnie pewna.
Kategoria: brak kategorii
nie martwię się już, bo wiem, że jesteś, byłeś i zawsze, zawsze będziesz.
poniedziałek, 16.kwietnia.2012, 15:54Ostatnie kilka dni było zdecydowanie najcudowniejsze, najbliższe i najpiękniejsze spośród wszystkich, które spędziliśmy razem. Nie potrafię nie myśleć o chwilach, podczas których byliśmy obok siebie. Nadal czuję Twój smak i zapach, a Ty lecisz teraz do siebie, jesteś daleko... Wróciłam do pustego mieszkania i, jak zwykle, płaczę... Znalazłam Twoją koszulkę i bokserki... To, że coś zostawisz, było pewne. Wprowadza mnie to w złudne nadzieje. Wierzę, że zaraz wejdziesz do pokoju, pocałujesz mnie, położysz się obok, przytulisz...
Oddałabym wszystko, żebyśmy już nigdy nie musieli rozstawać się ani na chwilę, Kochanie.
Wiem, że za 3 tygodnie znowu będziemy razem, blisko. Tylko 21 dni czekania...
edit : obejrzałam 10 000 filmików, które nagraliśmy podczas ostatnich kilku dni i na twarzy pojawił się uśmiech szczęścia i radości.
Oddałabym wszystko, żebyśmy już nigdy nie musieli rozstawać się ani na chwilę, Kochanie.
Wiem, że za 3 tygodnie znowu będziemy razem, blisko. Tylko 21 dni czekania...
edit : obejrzałam 10 000 filmików, które nagraliśmy podczas ostatnich kilku dni i na twarzy pojawił się uśmiech szczęścia i radości.
najgorsza. ta zła.
Nastrój:
kochając i płacząc.
Kategoria: brak kategorii
piątek, 13.kwietnia.2012, 13:24
Jest tak pięknie, bo znowu mnie całujesz.
najgorsza. ta zła.
Nastrój:
rzygam tęczą.
Kategoria: brak kategorii
piątek, 6.kwietnia.2012, 13:05
Chciałam Ciebie na te święta, ale Tobie już chyba nie zależy.
I sama nie wiem, dlaczego czuję, jak bardzo przestajesz mnie kochać.
najgorsza. ta zła.
Nastrój:
;<
Kategoria: brak kategorii
czwartek, 5.kwietnia.2012, 15:44
Długotrwały niedobór czułości powoduje podwyższenie poziomu frustracji, co jest powodem niekontrolowanych, krótkich wybuchów złości na cały świat, które po przemyśleniu wpędzają mnie w wyrzuty sumienia. Jest to moja teoria, potwierdzona zwierzeniami dużej ilości koleżanek, w związku z czym śmiem twierdzić, że jest prawdziwa. Nawet zakupy i czekoladowe ciastka nie są w stanie poprawić mojego podłego nastroju. Nie wychodzę z łóżka - sama nie wiem, czy nie mam siły, czy ochoty. Nic nie sprawia mi przyjemności. Mam nadzieję, że to chwilowe, że minie wraz z Twoim przylotem. Jeszcze tylko 6 dni - mówiłam Ci, że nie będę odliczać, ale chyba jednak nie potrafię.
Rozmawiałam dzisiaj z mamą. Powiedziałam jej o wszystkim tym, o czym powiedziałam wczoraj Tobie. Nigdy nie czułam się dla rodziców najważniejsza. Zawsze były inne priorytety - studia, praca, chór, choroba mamy.
Dlatego dzisiaj tak bardzo potrzebuję Twojej uwagi i świadomości, że jestem jedyna...
Rozmawiałam dzisiaj z mamą. Powiedziałam jej o wszystkim tym, o czym powiedziałam wczoraj Tobie. Nigdy nie czułam się dla rodziców najważniejsza. Zawsze były inne priorytety - studia, praca, chór, choroba mamy.
Dlatego dzisiaj tak bardzo potrzebuję Twojej uwagi i świadomości, że jestem jedyna...
najgorsza. ta zła.
Nastrój:
jakoś tak.. pesymistycznie.
Kategoria: brak kategorii
wcale nie jestem zła i niedobra.
sobota, 31.marca.2012, 22:52Hm, z czego wynika moja zazdrość? Zaczęłam się zastanawiać, jakie jest jej podłoże. Przecież Ci ufam i wiem, że niczego nie zrobisz, ale... od zawsze mam problemy z samodowartościowaniem i poczuciem własnej wartości. Po prostu nie potrafię w siebie uwierzyć. Czasami mam dni, w których nie mam ochoty żyć, jestem dla samej siebie nikim. Dlatego tak bardzo boję się, że być może kiedyś znajdziesz kogoś lepszego. Poza tym niejednokrotnie byłam zdradzana, nie przez Ciebie, ale przez innych, którzy kiedyś wiele dla mnie znaczyli. Teraz jestem bardzo wyczulona na wszelkie osoby trzecie, które wchodzą pomiędzy kochających się ludzi...
Spróbuj to zrozumieć.
Spróbuj to zrozumieć.
najgorsza. ta zła.
Nastrój:
jestem złą dziewczynką.
Kategoria: brak kategorii
sobota, 31.marca.2012, 11:42
Cześć. Tęskniłam, wiesz? Wczoraj wreszcie rozmawialiśmy. Pięć godzin cudownego dialogu, uśmiechu, optymizmu i łez szczęścia w oczach. Wiara w Nas jest coraz większa i silniejsza. Za 11 dni będę czekała na Ciebie na lotnisku w Gdańsku, stęskniona i roznamiętniona, najpiękniejsza, jaka potrafię być, w krótkiej sukience i z błyskiem w oku.
Nie mogę doczekać się chwili, w której znowu będę mogła zasnąć w Twoich ramionach.
Kocham Cię.
Nie mogę doczekać się chwili, w której znowu będę mogła zasnąć w Twoich ramionach.
Kocham Cię.
najgorsza. ta zła.
Nastrój:
jest cudownie.
Kategoria: brak kategorii
Historii miłosnej ciąg dalszy.
czwartek, 29.marca.2012, 11:3328 grudnia wsiadłam w samolot i poleciałam do niego.
Kopenhaga. Magia. Całowanie w środku nocy, w środku obcego miasta. Nad morzem. Chmury i wiatr. Spacery. Zasypianie razem. Budzenie. Siedzenie na kuchennym blacie. Poranna herbata. Śniadanie do łóżka. Bliskość, miłość.
Wróciłam 4 stycznia. Miesiąc czekania minął szybko.
10 lutego poleciałam do Danii i czekałam na Niego na lotnisku. Zobaczyłam go przez okno, już z daleka go poznałam. Wzięłam walizkę, zaczęłam iść w stronę wyjścia, spotkaliśmy się przy samych drzwiach. Rzuciłam mu się na szyję, pocałowaliśmy się, nie mogliśmy się do siebie oderwać. Złapał mnie za rękę, wziął walizkę i poszliśmy do samochodu. Zjedliśmy u niego śniadanie i chciałam iść spać <nieprzespane 36 godzin>, ale nie potrafiłam zasnąć - nie chciałam marnować czasu z nim na głupi sen. Dowiedziałam się, że tym razem zostałam ulokowana w jednym pokoju z Kacprem - nie u jego siostry, tak, jak ostatnio. Bardzo mnie to ucieszyło. Tylko pierwszą noc spędziliśmy w osobnych łóżkach, wszystkie kolejne już w jednym. Pamiętam, jak miałam zły nastrój, a on specjalnie dla mnie ubrał się, poszedł do sklepu po lody i ciastka... Leżeliśmy wtuleni, oglądając durne filmy, przewracaliśmy się po łóżku... On chłonął mnie wzrokiem, przytulał, dotykał. To było czułe, miłe... Kocham jego dotyk. Jest delikatny i pełen szacunku dla kobiecego ciała. To piękne. Tydzień minął szybko, 17 lutego przylecieliśmy do Polski. Obiecałam mu gorset i pończochy, zobaczył mnie w tym i aż oniemiał. Nie mógł się napatrzeć. Byliśmy tutaj blisko, bardzo blisko. Nie chodzi mi nawet o jakieś specjalne namiętnostki, tylko o taką zwykłą codzienną bliskość. Na przykład w kuchni - robiłam herbatę, śniadanie, cokolwiek, a on nie opuszczał mnie ani na krok. Stał za mną, przytulony, obejmował mnie. Pamiętam lody z gorącą czekoladą, którą się wysmarowaliśmy... Nie umiałam na niego nie patrzeć, z dnia na dzień był coraz przystojniejszy, coraz bardziej idealny... Gryzłam go, łaskotałam, całowałam, przytulałam. Zafundowałam mu małe niebo. I jeszcze te osiemnaste urodziny, w piątek rodzinna impreza - poznałam wszystkich, bardzo fajni ludzie. Wszyscy są mną zachwyceni... Ciotki, babki, wujkowie, kuzynostwo... Wszyscy. Czułam się jak na weselu, bo to impreza w restauracji, z muzyką na żywo, tortem na środku itd... Przetańczyłam z nim całą noc. Położyliśmy się spać o 5.00... Wstaliśmy w sobotę o 11.00, pojechaliśmy z jego rodzicami i siostrą na obiad do babci... No i wróciliśmy do mnie, bo musiał się spakować. Siedziałam na łóżku i płakałam, kiedy na to patrzyłam. Później jeszcze leżeliśmy, przytulaliśmy się, całowaliśmy, ja płakałam... I tak w kółko. Pojechaliśmy do jego cioci, zaprosiła też moich rodziców. O 23.00 się zebraliśmy, pożegnałam się z całą rodziną, z nim... I wróciłam zapłakana do domu.
Uwielbiam spędzać z Nim czas. Nie potrafię teraz wymienić wszystkich rzeczy, których będzie mi bez Niego brakowało. Pocałunek na dzień dobry, wywlekanie z łóżka, śniadanie, przeszkadzanie w kuchni, wiszenie na ramieniu i ciekawy wzrok, kiedy się maluję... Jest masa rzeczy, za które chciałabym Mu podziękować. Chcę być z Nim do końca życia. Już teraz jestem tego pewna. Jest najwspanialszym facetem na świecie i kocham go ponad wszystko. Nawet rozmowy przez internet nie będą teraz takie same. Będą puste i dziwne, bo nie będę miała Go obok, nie będę mogła spojrzeć w oczy i się przytulić... Wczoraj zasnęłam szybko, wtulona w Jego koszulę i jednorożca, którego dostałam od Niego na święta. Chcę tylko jednego, chcę tylko Jego. Mogę mu nawet obiecać, że będę najlepszą na świecie. Będę robiła Mu najwymyślniejsze śniadania i podawała je do łóżka, piła z Nim herbatę, budziła Go najczulszymi i najromantyczniejszymi pocałunkami, pokazywała Mu miłość na miliony różnych sposobów, patrzyła w oczy, rozmawiała o problemach, wygłupiała się... Mogę nawet przestać Go gryźć i wbijać Mu palce w żebra, tylko niech wróci tutaj jak najszybciej, przytuli mnie, pocałuje, powie, jak bardzo mnie kocha i zostanie już na zawsze, bo nie potrafię bez Niego normalnie funkcjonować...
Zobaczymy się za niecałe dwa tygodnie. Przyleci do mnie. Znowu będzie blisko...
Kopenhaga. Magia. Całowanie w środku nocy, w środku obcego miasta. Nad morzem. Chmury i wiatr. Spacery. Zasypianie razem. Budzenie. Siedzenie na kuchennym blacie. Poranna herbata. Śniadanie do łóżka. Bliskość, miłość.
Wróciłam 4 stycznia. Miesiąc czekania minął szybko.
10 lutego poleciałam do Danii i czekałam na Niego na lotnisku. Zobaczyłam go przez okno, już z daleka go poznałam. Wzięłam walizkę, zaczęłam iść w stronę wyjścia, spotkaliśmy się przy samych drzwiach. Rzuciłam mu się na szyję, pocałowaliśmy się, nie mogliśmy się do siebie oderwać. Złapał mnie za rękę, wziął walizkę i poszliśmy do samochodu. Zjedliśmy u niego śniadanie i chciałam iść spać <nieprzespane 36 godzin>, ale nie potrafiłam zasnąć - nie chciałam marnować czasu z nim na głupi sen. Dowiedziałam się, że tym razem zostałam ulokowana w jednym pokoju z Kacprem - nie u jego siostry, tak, jak ostatnio. Bardzo mnie to ucieszyło. Tylko pierwszą noc spędziliśmy w osobnych łóżkach, wszystkie kolejne już w jednym. Pamiętam, jak miałam zły nastrój, a on specjalnie dla mnie ubrał się, poszedł do sklepu po lody i ciastka... Leżeliśmy wtuleni, oglądając durne filmy, przewracaliśmy się po łóżku... On chłonął mnie wzrokiem, przytulał, dotykał. To było czułe, miłe... Kocham jego dotyk. Jest delikatny i pełen szacunku dla kobiecego ciała. To piękne. Tydzień minął szybko, 17 lutego przylecieliśmy do Polski. Obiecałam mu gorset i pończochy, zobaczył mnie w tym i aż oniemiał. Nie mógł się napatrzeć. Byliśmy tutaj blisko, bardzo blisko. Nie chodzi mi nawet o jakieś specjalne namiętnostki, tylko o taką zwykłą codzienną bliskość. Na przykład w kuchni - robiłam herbatę, śniadanie, cokolwiek, a on nie opuszczał mnie ani na krok. Stał za mną, przytulony, obejmował mnie. Pamiętam lody z gorącą czekoladą, którą się wysmarowaliśmy... Nie umiałam na niego nie patrzeć, z dnia na dzień był coraz przystojniejszy, coraz bardziej idealny... Gryzłam go, łaskotałam, całowałam, przytulałam. Zafundowałam mu małe niebo. I jeszcze te osiemnaste urodziny, w piątek rodzinna impreza - poznałam wszystkich, bardzo fajni ludzie. Wszyscy są mną zachwyceni... Ciotki, babki, wujkowie, kuzynostwo... Wszyscy. Czułam się jak na weselu, bo to impreza w restauracji, z muzyką na żywo, tortem na środku itd... Przetańczyłam z nim całą noc. Położyliśmy się spać o 5.00... Wstaliśmy w sobotę o 11.00, pojechaliśmy z jego rodzicami i siostrą na obiad do babci... No i wróciliśmy do mnie, bo musiał się spakować. Siedziałam na łóżku i płakałam, kiedy na to patrzyłam. Później jeszcze leżeliśmy, przytulaliśmy się, całowaliśmy, ja płakałam... I tak w kółko. Pojechaliśmy do jego cioci, zaprosiła też moich rodziców. O 23.00 się zebraliśmy, pożegnałam się z całą rodziną, z nim... I wróciłam zapłakana do domu.
Uwielbiam spędzać z Nim czas. Nie potrafię teraz wymienić wszystkich rzeczy, których będzie mi bez Niego brakowało. Pocałunek na dzień dobry, wywlekanie z łóżka, śniadanie, przeszkadzanie w kuchni, wiszenie na ramieniu i ciekawy wzrok, kiedy się maluję... Jest masa rzeczy, za które chciałabym Mu podziękować. Chcę być z Nim do końca życia. Już teraz jestem tego pewna. Jest najwspanialszym facetem na świecie i kocham go ponad wszystko. Nawet rozmowy przez internet nie będą teraz takie same. Będą puste i dziwne, bo nie będę miała Go obok, nie będę mogła spojrzeć w oczy i się przytulić... Wczoraj zasnęłam szybko, wtulona w Jego koszulę i jednorożca, którego dostałam od Niego na święta. Chcę tylko jednego, chcę tylko Jego. Mogę mu nawet obiecać, że będę najlepszą na świecie. Będę robiła Mu najwymyślniejsze śniadania i podawała je do łóżka, piła z Nim herbatę, budziła Go najczulszymi i najromantyczniejszymi pocałunkami, pokazywała Mu miłość na miliony różnych sposobów, patrzyła w oczy, rozmawiała o problemach, wygłupiała się... Mogę nawet przestać Go gryźć i wbijać Mu palce w żebra, tylko niech wróci tutaj jak najszybciej, przytuli mnie, pocałuje, powie, jak bardzo mnie kocha i zostanie już na zawsze, bo nie potrafię bez Niego normalnie funkcjonować...
Zobaczymy się za niecałe dwa tygodnie. Przyleci do mnie. Znowu będzie blisko...
najgorsza. ta zła.
Nastrój:
najszczęśliwsza na świecie.
Kategoria: brak kategorii
poniedziałek, 26.marca.2012, 20:06
Twój telefon i usłyszenie głosu - najpiękniejszy moment dzisiejszego dnia.
To była niesamowita niespodzianka.
Jestem najszczęśliwsza na świecie.
PS. Chcecie dalszą część wczorajszej miłosnej historii?
To była niesamowita niespodzianka.
Jestem najszczęśliwsza na świecie.
PS. Chcecie dalszą część wczorajszej miłosnej historii?
najgorsza. ta zła.
Nastrój:
najpiękniej na świecie.
Kategoria: brak kategorii
2010
lipiec (2)
sierpien (3)
wrzesień (16)
październik (11)
listopad (6)
grudzień (3)
2011
styczeń (11)
luty (13)
marzec (10)
kwiecień (9)
maj (2)
czerwiec (4)
lipiec (8)
sierpien (3)
wrzesień (5)
październik (6)
listopad (7)
grudzień (9)
2012
styczeń (23)
luty (12)
marzec (16)
kwiecień (9)
maj (2)